Kilka słów o Crazy Horse i Mount Rushmore


Load More


Podczas naszego ostatniego road tripu mieliśmy okazję odwiedzić Południową Dakotę. Ruszyliśmy w stronę Wielkich Równin zaraz po Grand Teton. Jadąc przez stan Wyoming niewiele się działo, chociaż kowbojski oldschoolowy klimat dało się wyczuć. Nadrobiliśmy kilkaset kilometrów by dotrzeć do South Dakota. W planach mieliśmy zobaczyć dwa ciekawe memoriale: Crazy Horse i Mount Rushmore. O ile drugi jest niejako ikoną USA, o tyle pierwszy jest mniej znanym pomnikiem, bardziej lokalną atrakcją z ciekawą historią.

Crazy Horse Memorial

Przemierzyliśmy więc kręte drogi w Górach Czarnych by dotrzeć do wielkiej, niedokończonej jeszcze rzeźby, która ma swój polski akcent.

Historia tego miejsca jest dość ciekawa. Wódz plemienia Ogala Lakota (Indian którzy zamieszkiwali tereny Gór Czarnych) Siedzący Byk, zafascynowany był powstałą w 1927 roku rzeźbią przedstawiającą głowy prezydentów USA. Uznał, że nie tylko biali ludzie mają swoich bohaterów, Indianie Lakota także. Napisał więc list z prośbą do człowieka o imieniu Gutzon Borglum, rzeźbiarza który wykonał rzeźbę na Górze Rushmore o wykonanie rzeźby przedstawiającej Szalonego Konia. Szalony Koń był postacią bohaterską wśród Indian, poprowadził on do wielu zwycięstw Czerwonoskórych broniących się przed najazdami białych ludzi. Tereny Gór Czarnych były atrakcyjne dla poszukiwaczy złota. Borglum odmówił, twierdząc, że to „nie jest zbyt amerykańskie”. Siedzący Byk postanowił dopiąć swego i poprosił irlandzko-polskiego rzeźbiarza o imieniu Korczak Ziolkowski. Ten podjął się zadania, co więcej – poświęcił na to całe swoje życie.

W 1948 roku rozpoczęto rzeźbę w skale. Po ukończeniu rzeźby, czyli za 80-100 lat, Crazy Horse będzie największym na świecie pomnikiem o wymiarach 195 metrów długości i 172 metry wysokości. Całkiem imponujący rozmiar. Korczak Ziolkowski zmarł, a jego prace przejęła praktycznie cała jego rodzina. Projekt jest finansowany przez fundację non-profit oraz z przychodów z turystyki. Nigdy nie był finansowany przez państwo. USA oferowało 10 mln $ Ziolkowskiemu, jednak ten odrzucił współpracę chcąc utrzymać niezależność projektu.

Zwiedzanie Pomniku Szalonego Konia

Wstęp na teren Pomniku jest płatny 12$ od osoby. Auto zostawia się na darmowym parkingu, z którego można udać się do Welcome Center. Znajduje się tam restauracja, muzeum oraz platforma widokowa. Muzeum przedstawia życie Indian Lakota, ich atrybuty, zdjęcia itd. Na platformie miały miejsce jakieś przedstawienia i tańce rytualne Indian, które wyglądały i brzmiały dziwnie. Na platformie wystawiona jest też replika rzeźby, która ukazuje jak będzie wyglądał Crazy Horse za te kilkadziesiąt lat.

Można też podjechać autobusem za 4$ do podnóża góry, w której trwają prace rzeźbiarskie. My nie skorzystaliśmy. Inną opcją jest też wjazd na samą górę, można zobaczyć głowę Szalonego Konia z bliska. Atrakcja taka kosztuje $100, oczywiście też nie skorzystaliśmy. Wieczorem odbywają się pokazy świateł i laserów na rzeźbie jednak też nie mieliśmy okazji zobaczyć, bo do Crazy Horse dotarliśmy z samego rana. Więcej informacji znajdziesz na stronie memorialu.

Subiektywna opinia o Pomniku Szalonego Konia

Cóż… Zawsze fajnie zobaczyć coś nowego, ale jednak totalnie nas ta atrakcja nie powaliła. Wręcz byliśmy nieco rozczarowani. Historia jest ciekawa, ale żeby jechać tam specjalnie to nie polecamy.

Mount Rushmore National Memorial

George Washington, Thomas Jefferson, Theodore Roosevelt and Abraham Lincoln. Każdy z nich miał ogromny wpływ na pierwsze 150 lat historii USA. Miejsce ikoniczne dla obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy patriotyzm mają bardzo głęboko zakorzeniony. Dla nas było to miejsce które zapisaliśmy sobie na naszym bucket list, zawsze chcieliśmy je odwiedzić.

Mount Rushmore dla potomków Indian Lakota to symbol bezczeszczenia ich świętego miejsca jakim są Góry Czarne. Dlatego stawiają też swój pomnik – Crazy Horse – o którym pisaliśmy wcześniej.

Historia tego miejsca jest prozaiczna. Pomysł by rzeźba powstała w Południowej Dakocie wziął się z chęci zwiększenia turystyki i rozpowszechnienie tego miejsca. Udało się – rocznie Mount Rushmore odwiedza ponad 3 miliony turystów. Budowę rozpoczęto w 1927 roku, skończono 14 lat później. Wydano na to prawie 100 mln $.

Za twarzami prezydentów znajduje się wykuta w skale komnata. Znajdują się tam porcelanowe płyty z między innymi z tekstem Deklaracji Niepodległości, Konstytucji, biografie czterech prezydentów oraz Borgluma – twórcy rzeźby -, a także historia Stanów Zjednoczonych.

Zwiedzanie Mount Rushmore

Wstęp do memorialu jest darmowy, jedyna opłata to 10$ za parking. Annual Pass tu nie obowiązuje, płacić musi praktycznie każdy turysta. Na terenie memorialu znajdują się sklepy, restauracja, kawiarnia, Sculptor Studio. Można podejść do platformy widokowej i chwilę podziwiać 16 metrowe twarze prezydentów.

My załapaliśmy się na remont, więc podziwialiśmy zza blaszanych ogrodzeń. W sumie nie było najgorzej. Na jakimś blogu ktoś pokazywał zdjęcia góry pokrytej mgłą, tak że nic nie było widać. Więc w sumie nasze blaszane ogrodzenia to nic strasznego. Wciąż coś tam widzieliśmy.

W Sculptor Studio można załapać się na prelekcję z rangerem, który opowiada o historii tego miejsca. Można też iść na Presidential Trail, czyli kilometrowy szlak, na którym trzeba pokonać 422 schody by podejść bliżej góry.

Podsumowując

Crazy Horse i Mount Rushmore są to atrakcje sztucznie stworzone przez człowieka. Nas – miłośników natury – to nie przekonuje. W sumie widzieliśmy, odhaczone. Pewnie nie wrócimy tam nigdy, bo do Dakoty jakoś tak zawsze nie po drodze. Po czasie myślimy, że Góry Czarne, Custer State Park, samo miasteczko Custer przez, które przejeżdżaliśmy, to atrakcje zapewniające dużo więcej wrażeń. Jak będziecie w Custer to koniecznie wstąpcie na przepyszne ciastko z lodami w uroczej kolorowej knajpce Purple Pie Plage. Mają wyśmienite ciastka!!

Niestety (albo i stety) zniechęceni dniem spędzonym na zwiedzaniu tych pomników nie zostaliśmy dłużej w okolicach Custer tylko pojechaliśmy do Badlands National Park.

Generalnie odradzamy Wam nadrabianie kilometrów by tylko za wszelką cenę dojechać do Crazy Horse i Mount Rushmore. Chyba, że będziecie przejeżdżać w pobliżu to jasne. Warto wstąpić. Ale żeby specjalnie jechać? Szkoda czasu, jest wiele ciekawszych miejsc w USA. I za to kochamy Stany – każdy znajdzie coś dla siebie.