Florida Keys relacja z podróży


Load More


Dużo czasu poświęciliśmy na zaplanowanie tych kilku dni w Florida Keys. Przed wyjazdem przejrzeliśmy chyba wszystkie blogi podróżnicze w poszukiwaniu informacji wpisując „Florida Keys relacja”, więc ułatwiamy Ci przygotowania – tutaj wszystko w pigułce 🙂

Florida Keys – Miejsce, do którego się wraca…

florida-keys-relacja-key-west-us-1

Po Miami, kolejny etap naszej podróży to Florida Keys, archipelag wysp i wysepek połączonych mostami. Biegnie tu droga Overseas Highway – odcinek międzystanowej drogi US Route 1. Zaczyna się ona na Key West, gdzie jest oznaczona znakiem zerowej mili. Jest to najbardziej wysunięta na południe część Stanów Zjednoczonych, destynacja wakacyjna dla Amerykanów i ludzi z całego świata. 

komu w drogę…

florida-keys-relacja-auta-cabrio

Aby dotrzeć na Florida Keys wypożyczyliśmy auta, które rezerwowaliśmy będąc jeszcze w Polsce. Żeby je odebrać udaliśmy się na lotnisko MIA i tam czekała nas niespodzianka. Jedna osoba z naszej ekipy, na którą było wypożyczone auto nie zabrała karty kredytowej. Spowodowało to konieczność wykonania setek telefonów, trochę dodatkowych kosztów. Dlatego konieczne jest posiadanie na wyjeździe swojej karty, żeby uniknąć takich przygód. Wszystko dobrze się skończyło, wsiedliśmy w cabrio i ruszyliśmy. Przy jednej rezerwacji dostaliśmy nawet darmowy upgrade do wersji GT 😉

Dodam jeszcze że na lotnisku przy wypożyczalniach spotkaliśmy dwie znajome z Polski, które na spontanie chciały wypożyczyć auto na kilka dni. Okazało się, że w żadnej wypożyczalni nie ma już wolnych aut, a te które zostały są bardzo drogie. Dlatego najlepiej z góry zaplanować całą podróż i trasę, żeby z wyprzedzeniem zarezerwować, to co potrzebne.

Około 35 mil na południe od Miami znajduje się Florida Keys Outlet, gdzie zatrzymaliśmy się na szybki shopping. Nie jest to najlepszy outlet w jakim byliśmy, ale większość sklepów znanych marek jest i można nabyć wiele rzeczy w atrakcyjnych cenach.

Przedsionek Florida Keys

Następny przystanek był już na Florida Keys w Key Largo. Zatrzymaliśmy się w restauracji Mrs Mac’s Kitchen. Zamówiliśmy kosz pysznych ryb i krewetek, napiliśmy się Mimosy ( szampan z sokiem ze świeżo wyciskanych pomarańczy). Miejsce godne polecenia ze względu na naprawdę pyszne, świeże jedzenie ( mało gdzie serwują tak świeże ryby) i ciekawy wystrój. Atmosfera bardzo przyjazna, wszyscy uśmiechnięci, ciekawi turystów.

Islamorada znów zachwyca

Florida Keys ze względu na swoje położenie geograficzne słynie z pięknych zachodów słońca. Zjechaliśmy z głównej drogi do Islamorada Fish Company. Pierwotnie chcieliśmy zatrzymać się w Morada Bay, ale odbywał się tam prywatny event, więc Pan stojacy przy wjeździe polecił nam piękne miejsce tuż obok. Zaraz za dużym parkingiem zaskoczył nas cudowny widok drewnianego ogródka zbudowanego na wodzie z dwoma barami, restauracją i stolikami. Tuż obok muzyk przygrywał na gitarze, kawałek dalej młoda para brała ślub. Od razu zakochaliśmy się w tym miejscu. Kupiliśmy drinki i podziwialiśmy zachód słońca na tle palm. Ten wieczór zapadł nam w pamięć. 

Tej nocy spaliśmy na campingu Jolly Roger. Ładny, prywatny camping. Ludzie przyjeżdzają tam ogromnymi camperami wielkości autobusów, często dodatkowo z przyczepą na której mają motory, rowery czy nawet golfowe meleksy do przemieszczania się po campingu czy okolicy. Większość miejsc campingowych było pięknie przystrojonych flagami amerykańskimi, światełkami, przyozdobionymi palmami, obowiązkowo z grillem, leżakami. Niektórzy nawet mieli telewizory wysunięte z camperów żeby wieczorem oglądać filmy.

Od Debbie z recepcji dowiedzieliśmy się, że ludzie przyjeżdzają tu na długie wakacje do 6 miesięcy, a ona sama w camperze pod owiniętą światełkami palmą mieszka juz od 11 lat 🙂

Smutny widok

florida-keys-relacja-bahia-honda

Następnego dnia wybraliśmy się do znanego już nam bajecznego miejsca – Bahia Honda State Park. Jest tu camping na którym chcieliśmy spać, ale jest tak oblegany że miejsca trzeba rezerwować z rocznym wyprzedzeniem. Na miejscu okazało się że roślinność w Parku została znacznie zniszczona przez huragan Irma, a plaża stała się dużo węższa niż wcześniej. Nadal było tu ładnie, ale nie tak bajecznie jak 2 lata temu. Ujrzenie tego miejsca przed i po styczności z żywiołem dało wiele do myślenia i wzbudziło w nas refleksje.

florida-keys-relacja-curry-hammock

Zdecydowaliśmy, że zamiast spędzać tu dużo czasu, zrobimy spacer w Curry Hammock State Park, który poleciła nam Dabbie z Jolly Roger. Była to ścieżka w gęstym lesie pełnym róznych drzew i palm. Wypatrywaliśmy szopów, które tam występują, ale nie udało się żadnego zaobserwować. Spacer trwał ponad godzinę i był bardzo przyjemny.

Im bliżej Key West tym piękniej

Jadąc dalej na południowy zachód przejeżdża się przez słynny Seven Miles Bridge. Z jednej strony rozciąga się Ocean Atlantycki, a z drugiej Zatoka Meksykańska.

Interesującym punktem w okolicy jest ciekawy bar No Name Pub, który znajduje się na Big Pine Key. Wewnątrz na ścianach, sufitach wiszą przypięte jednodolarówki. Serwują tam lokalne piwa rzemieślnicze i przekąski. Miejsce cieszy się taką popularnością, że ciężko zastać tam wolny stolik. Przejeżdżając się okolicznymi uliczkami można zaobserwować przechadzające się powolnie sarny.

Wieczór spędziliśmy w Big Pine Key Fishing Lodge. Jest to camping znany również z obecności saren, które są dość oswojone, nie boją się ludzi. Ludzie tu je dokarmiają więc kręcą się one po terenie, wyjadają jedzenie ze śmieci i coolerów.

Tu również zauważyliśmy ogromne skutki jakie przyniósł huragan Irma. Poprzednim razem w tym miejscu, nie zdążyliśmy zrobić spaceru w parku wzdłuż oceanu który leży na terenie campingu. Idąc tam teraz zaskoczyło nas w jakim stanie była roślinność, mnóstwo martwych drzew, na brzegu wyrzucona ogromna ilość muszelek. Był to smutny widok, pamiętamy jak pięknie prezentowała się roślinność i wybrzeże przed huraganem. Poza tym na campingu reszta się nie zmieniła. Wieczorem można było posiedzieć przy ognisku, pograć w ping ponga, iść na zajęcia jogi, a rano napić się darmowej kawy przy recepcji 🙂 Obok naszego miejsca campingowego spotkaliśmy ludzi z Kentucky, którzy byli na hammock camping. Nie mieli ani campera, ani namiotu, tylko zamykane hamaki rozwieszone między drzewami 🙂

Cel osiągnięty – Key West

Następnego dnia pojechaliśmy na Key West, najbardziej wysunięta na południe miejscowość Stanów Zjednoczonych. Temperatura na miejscu dała nam popalić. Poszliśmy zrobić sobie zdjęcie w jednym z najbardziej fotografowanych miejsc – Southernmost Point, najbardziej południowym punkcie USA, skąd do Hawany na Kubie jest zaledwie 90 mil. Wieczorami przy dobrej widoczności można na horyzoncie dostrzec łunę świateł Hawany. Po wystaniu w kolejce i zrobionym zdjęciu marzyliśmy o kąpieli w oceanie. Idealnym miejscem było więc Fort Zachary Taylor State Park, gdzie znajduje się piękna czysta plaża, dla fanów historii jest możliwość zwiedzenia fortu z czasów wojny secesyjnej. Wspomnę jeszcze, ze znakiem charakterystycznym Key West są koguty, które chodzą tu licznie po ulicach i co chwilę słychać ich pianie. 

florida-keys-relacja-key-west

Kiedy zbliżał się czas zachodu udaliśmy się na Mallory Square, gdzie turyści tłumnie  obserwują zachód słońca, a w tle przygrywają artyści uliczni. To również obowiązkowy punkt na liście atrakcji na Florida Keys. Zachód słońca zrobił na nas ogromne wrażenie. Key West tętni życiem, restauracje i puby są pełne, co chwilę słychać muzykę graną na żywo. Zatrzymaliśmy się w kultowym barze Sloppy Joe’s. Napiliśmy się zimnego piwa, posłuchaliśmy grającej tam kapeli i ruszyliśmy dalej wzdłuż Duval Street. Idąc na południe ulicą Duval st. wchodzi się w część skierowaną do społeczności LGBT. Dookoła wiszą tęczowe flagi i perfekcyjnie wymalowane Drag Queens zapraszają do klubów. Pokręciliśmy się trochę po okolicy i pojechaliśmy do naszego kolejnego Campingu – Boyd’s  Key West Campground. 

.

.

Miłe zaskoczenie

Pani w recepcji wesoło nas przywitała, pokierowała do naszego miejsca campingowego, które okazało się przepięknym skrawkiem ziemi przy samym oceanie, z własną palmą i grillem. Byliśmy zauroczeni. Po drodze przy jednym z camperów stała na stole maszyna przepełniona popcornem z dużym napisem FREE POPCORN, gdzie wszyscy się częstowali. My też skorzystaliśmy 😉 Poznaliśmy mieszkającego tuż obok Davida, który przyjechał tu aż z Idaho. Opowiadał, jak uwielbia to miejsce i przyjeżdża tu co roku na wakacje.

Rano zauważyliśmy że pare miejsc campingowych dalej, Pan z Colorado przyjechał na wakacje z dwoma domowymi świnkami, które są z nim juz od kilkunastu lat. Opowiedział nam z pasją o życiu codziennym z tymi zwierzątkami, o ich przyzwyczajeniach i zachowaniach. Amerykanie nigdy nie przestaną nas zaskakiwać 🙂 

Wracając w stronę Miami zatrzymaliśmy się na Duck Key. Piękne posiadłości stojące wzdłuż brzegu oceanu, z własnymi przystaniami na łódki, cudowną przyrodą dookoła. Wyglądają jak wymarzone miejsce do życia. Jeden z mieszkańców opowiedział nam swoją historię. Trafił tu przypadkiem będąc na wakacjach na Florida Keys, zakochał się w tym miejscu. Znalazł dom na sprzedaż i przeprowadził się tu z żoną z Californi i mieszka juz od 2 lat 🙂

Tarpoony vs kormorany

Jadąc w storę Miami, na Islamorada pojechaliśmy do Robbie’s żeby nakarmić tarpony. Wybudowana jest tam ładna przystań z restauracją i barem, gdzie za pare dolców można kupić koszyk małych rybek i karmić tarpony, które jedzą praktycznie z ręki. Sa bardzo duże i trzeba uważać bo mogą przygryźć palec. Dookoła kręci się pełno kormoranów, które próbują wykraść rzucane ryby. 

Całkiem przypadkiem trafiliśmy w bardzo niepozorne miejsce, nazywało się Mrs. G’s Gourmet Ice Cream, lokal nie wyglądał zachęcająco. Nieodnowione wnętrze, kilka stolików i dwie lodówki z lodami, za nimi ekspres do kawy i jeszcze jedna lodówka stojąca. Menu bardzo proste: lody – jedna gałka, dwie gałki, trzy gałki, key lime pie, kawa. I tyle. Ale ruch dość spory. Zaryzykowaliśmy, zmówiliśmy lody, kawy i ciasto. Ale pycha! Tak dobrej kawy dawno nie piliśmy, lody były wyśmienite i ciacho to samo. Siedząc przy stoliku obserwowaliśmy jak ludzie podjeżdżają i kupują  ogromne ilości lodów. Polecamy, mimo tego że wygląd miejsca zupełnie nie zachęca 🙂

Aż nie chce się wracać

Czując niedosyt, wjechaliśmy jeszcze do Morada Bay. Jest to urokliwe miejsce przy brzegu oceanu, gdzie można zjeść obiad, wypić drinka albo po prostu pochillować. 

Myśle, ze zdjęcia mówią same za siebie 🙂 

Będąc na Florida Keys, nie można nie spróbować Key Lime Pie. Na północ od Islamorada, w Tavernier, w Blond Giraffe Key Lime Pie Factory, można zjeść wyśmienite Lime Pie. Przy restauracji jest ogródek,  w którym skaczą króliki, chodzą kury i koty. Miejsce zdecydowanie warte polecenia.

Po naszym pobycie w Miami, przyjazd tutaj był świetnym urozmaiceniem. Florida Keys jest uroczym miejscem, piękne widoki, romantyczne zachody słońca i zaskakująca natura sprawiają, że chce się tu wracać. Mimo tego że byliśmy tu po raz drugi, z pewnością jeszcze kiedyś przyjedziemy 🙂

Jeśli chcesz się dowiedzieć co zobaczyć w Miami to przeczytaj ten post:

Podobała Ci się relacja Florida Keys? Zostaw komentarz, będzie nam miło 🙂 Pamiętaj by sprawdzić nasz facebook i instagram. Do usłyszenia!